KASIA ♡ ANDRZEJ | Sesja narzeczeńska nad zalewem



Ach, co to była za para !

Ona - piękna i uśmiechnięta.
On - elegancki i nieskrępowany aparatem.


Dziś przedstawiam Wam sesję narzeczeńską Kasi i Andrzeja.
Zapraszam !




Takie detale na sesjach narzeczeńskich to mój must have.


 Z Kasią znamy się ze studiów. Kiedy napisała do mnie z zapytaniem o sesję narzeczeńską, od razu miałam uśmiech na twarzy i bez wahania umówiłyśmy się na konkretny termin. 

Cieszy mnie to, że znajome osoby przychodzą akurat do mnie na sesje, bo wiem, że przed kimś znajomym ciężej się otworzyć. Dużo łatwiej jest przed obcym fotografem, którego widzi się dwa razy w życiu.

Dużym zaskoczeniem na spotkaniu był dla mnie Andrzej. Jeszcze nigdy (serio nigdy) nie widziałam tak zaangażowanego partnera. Niestety częściej spotykam się ze zdystansowanymi panami, których dziewczyny, czy narzeczone zabierają na sesję trochę z przymusu. A on jakby się przed tym obiektywem urodził! Nie musiałam za dużo mówić, a zdjęcia wyszły tak naturalne i pełne miłości, że chyba musicie przyznać mi rację. Prawda?





Sesję wykonaliśmy nad Zalewem Zemborzyckim pod Lublinem. Jak zawsze - liczyłam na zachód słońca i złotą godzinę. Dostaliśmy jednak pochmurny wieczór, który w sumie wyszedł jeszcze lepiej. 
Jak to w miejscach publicznych - musiałam usuwać pojedyncze rzeczy i ludzi z tła, ale starałam się o tym pamiętać już zawczasu robienia zdjęć i poszło gładko.






Doceniam na sesjach takie pary, które są na zdjęciach, a nie sztywno pozują. Pozwalają mi podglądać przytulasy, drobne gesty i pocałunki. Patrzą na siebie z miłością i na widok siebie nawzajem śmieją im się oczy. 

Czy nie jest to w fotografii magiczne? 


Jak on ją całował!




A to powyżej jest moim ulubionym!



Jak zwykle nie potrafię ograniczyć ilości zdjęć we wpisach
i dodaję prawie wszystkie kadry z sesji.

Ale o to właśnie chodzi w tym moim blogowaniu,
żebyście zobaczyli tu więcej, niż skrawki z facebooka czy instagrama.

Podoba Wam się taka ilość zdjęć w postach?
Czy ograniczyć się do kilku ulubionych fotek?


Pozdrawiam,
Takaszka