KAROLINA ♥ ADRIAN | Sesja narzeczeńska


Karolina i Adrian już raz gościli przed moim obiektywem.
W ubiegłym roku wykonaliśmy sesję w kwitnącym sadzie wiśni.


Wpis możecie zobaczyć tutaj - klik.



Tym razem postawiliśmy na moje ulubione miejsce,
w którym powstało już kilka sesji w tym roku.




Moja para potrzebowała zdjęć, które rozda gościom weselnym podczas tańca na oczepinach. Zrobiliśmy więc kilka prostych ujęć, w których dobrze widać ich twarze, ale nie mogłam odmówić sobie kadrów z przytulaskami, buziakami i spojrzeniami w oczy.




Detale też były!




Ostatnio staram się na sesjach próbować zdjęć, w których modele zajmują małą część kadru, a większość stanowi tło. Tu wyszło prawie tak, jak chciałam. Jednak by mieć pewność, że zdjęcie będzie ostre dokładnie na twarzach, muszę przełączać aparat z funkcji wizjera na żywy podgląd. Moje body ma dotykowy ekran, więc klikam sobie na twarze i wychodzi miodzio! Co prawda zajmuje to trochę więcej czasu, niż ostrzenie przez wizjer, ale warto.



Liczyliśmy na zachód słońca, ale postanowiło pokazać się jedynie na moment i wtedy powstały poniższe kadry. Narzeczeni mieli też ze sobą czerwony balon, który chcieli wykorzystać do kilku fotek.




Po drodze do drugiego miejsca zobaczyliśmy łąkę pełną białych kwiatków. Pewnie to były jakieś chwasty, ale kto by się przejmował! Na zdjęcia wyszły cudnie ♥ Tak dobrze nam się spędzało czas na sesji, że robiło się ciemniej i ciemniej. Jednak chwała dla tych, którzy wymyślili fotografowanie w RAWach, bo prawie każde zdjęcie można bez wysiłku uratować.

Kilka kadrów przed i po możecie zobaczyć tutaj: BEFORE & AFTER #2









Poniższe zdjęcie znów było dla mnie inspiracją, którą podejrzałam u Pauli @pauliphotos.

Już kiedyś próbowałam robić takie zdjęcia parom, ale miałam za krótki obiektyw i nie udawało mi się uchwycić ich tak, jak chciałam. Jednak z moją Sigmą 35mm, której teraz głównie używam na zdjęciach wychodzi całkiem spoko i nie muszę stać na podwyższeniu, chociaż moje body nie jest pełną klatką.



O takie zdjęcia - jak te wyżej - też bardzo lubię! 





Na koniec mam taką refleksję, która przyszła do mnie, kiedy analizowałam tegoroczne sesje. 

Kiedy umawiałam się na sesje i wybór miejsca należał do mnie, w większości wybierałam dwie-trzy znane mi miejscówki. Z jednej strony wiedziałam jakie warunki tam panują, jakie jest słońce i jakie wyjdą zdjęcia. Jednak z drugiej pozostawałam w swojej strefie komfortu, przez co część tegorocznych sesji jest do siebie podobna. 

Już zapisałam sobie w celach na kolejny sezon, że będę szukać nowych
miejscówek i próbować nowych kadrów.

Możecie za to trzymać kciuki!

Pozdrawiam, Takaszka