PHOTOMIX #24 | Podsumowanie lipca & sierpnia



Przed tworzeniem tego wpisu sprawdziłam kiedy pojawił się ostatni Photomix.. w listopadzie.

No wstyd! Co prawda mogliście ostatnio przeczytać, co tam się u mnie działo, ale typowego podsumowania miesiąca jeszcze nie było. A skoro mamy wrzesień, dla większości wakacje dobiegły końca, to zawarłam tu dwa miesiące, a co!

Ciekawi, co tam u mnie się podziało? Zapraszam do krótkiego przeglądu.





LIPIEC | Coś zaczęło się dziać!

Król złotej godziny i zachodów słońca. Zaczęłam go od sesji na studiach, która miałam wrażenie, dłużyła się jak huba buba. Może dlatego, że do ostatniego momentu latałam jeszcze z projektami do wykładowców, ale wiecie - ślub itd. #firstthingsfirst

Fotograficznie zaczęło się dziać! Umówiłam się na sesję z Martyną. Fociłyśmy za moim blokiem, były zboża i zachód słońca. Skoczyliśmy też na rodzinny weekend w okolice Kazimierza Dolnego. Mieliśmy sobie chillować, a tymczasem wylądowaliśmy w szpitalu, gdzie mój świeżo-upieczony-mąż skończył z nogą w gipsie na ponad miesiąc. Pokrzyżowało nam to trochę urlopowe plany, ale wypadki nie wybierają. W lipcu miałam też okazję robić rodzinne zdjęcia na imprezie osiemnastkowej Kornelii.

Krokiem na przód w mojej foto-działalności było też nawiązanie współpracy z Crystal Albums, skąd zamawiam teraz dla Was odbitki. Empik się chowa, proszę Państwa! Ja jestem zachwycona papierem, jakością i szybkością obsługi.

Zaczęłam też działać nad nowym wyglądem bloga, bo tak strasznie chciałam tu wrócić! Zmieniłam szablon, co zajęło mi wieki. Zarejestrowałam własną domenę. Dopracowałam ofertę i zakładki. Teraz wchodząc tutaj, widzę jeszcze kilka punktów, które mi się nie podobają, więc może je zmienię. Ale po trochu, żeby znów nie zamykać bloga.




SIERPIEŃ | Czy ja mam jakiś wolny weekend?!

Takie pytanie zadałam sobie, kiedy spojrzałam w grafik. No i miałam jeden - ostatni! Specjalnie nie umawiałam nikogo, bo w końcu chciałam zostać we własnym domu i zakuwać do egzaminów. Jednak sierpień dał mi w kość. Wykonałam tysiące zdjęć na sesjach.

Zaczęłam od spotkania z Magdą w słonecznikach. Skoczyłam na sesję ciążowo-rodzinną z Iloną, Mateuszem i Oliwierem. Zrobiłam trzy sesje narzeczeńskie - Kasi i Andrzeja, Karoliny i Adriana, oraz Ani i Dawida. Była też sesja na roczek, w której dzielnie pozował mały Szymek. Nawet trafił się reportaż z Chrztu Świętego Wojtusia. No jednym słowem - działo się ! (jednak to dwa słowa)



W międzyczasie skoczyłam do Warszawy na najbardziej inspirujące warsztaty fotograficzne! Ania Ulanicka i Marcin Malec odwalili kawał dobrej roboty. Wyszłam stamtąd zmotywowana i pełna wiary, że to, co robię ma sens i nie jest to tylko zwykłe pstrykanie. O warsztatach będzie już za moment!





Żeby nie było, że ja tu tylko o sesjach i wydarzeniach, łapcie kilka wakacyjnych zdjęć z aparatu i telefonu. Jest kilka moich fotek, które zrobiłam sobie na bloga. Są chwile złapane w domu rodzinnym - z piesełkami. Było też wieczorne winko i seriale, bo w końcu mamy Netflixa. Była parapetówka i nawet uwieczniłam pierwszą samodzielną wyprawę do warsztatu, bo wbiłam gwóźdź w oponę.





Na koniec chciałam Wam jeszcze serdecznie podziękować, że jest Was już ponad tysiąc na moim Instagramie


Przykładam się ostatnio trochę bardziej do jego prowadzenia i widzę, że to doceniacie. Nigdy nie praktykowałam żadnego follow za follow, zabaw w obserwowanie itd, więc bardzo cieszy mnie, że z własnej woli śledzicie moje fotograficzne działania.



A co tam planuję we wrześniu?
Póki co, egzaminy na uczelni.
Mam w planach też kilka sesji. (wolne terminy też mam)
Blog będzie obchodził kolejne urodziny - już trzecie!


Będzie się działo!
Buziaki, Kasia.