PHOTOMIX #23 - Podsumowanie października


Hej wszystkim !

Mamy początek nowego miesiąca,
więc jak zwykle zapraszam na podsumowanie ostatniego.

Enjoy !




Jedno ciśnie mi się na klawiaturę...
                                ...ale to był pracowity miesiąc !

Do sedna! (nie wiem czemu, ale zauważyłam, że zawsze nadużywam wykrzykników). Ten rok był dla mnie największym kopem motywacyjnym i szkołą fotograficznego życia. Ostatnio coraz częściej w głowie podsumowuję poprzednie miesiące, ale na to przyjdzie czas w styczniu. Dziś skupmy się jednak na październiku, który był najładniejszym październikiem, który pamiętam. W większości było ciepło i słonecznie, aż szkoda było nie wykorzystać tego na jesiennych sesjach, więc z radością umawiałam się z kolejnymi osobami. Choć na blogu nie działo się wybitnie dużo, tak mam wrażenie, że ubiegły miesiąc to było jedno wielkie fotograficzne wyzwanie i nigdy dotąd nie zrobiłam tyle sesji i zleceń, co właśnie w październiku.

Na wstępie warto wspomnieć, że jestem na ostatnim semestrze studiów i chodzę na uczelnie na dwa dni (no trzy, ale nie liczę piątkowych dwóch godzin) i nie musiałam spędzać wybitnie dużo czasu nad projektami itd, co na pewno zmieni się w listopadzie. 

Na początku miesiąca odwiedziły mnie moje dziewczyny, które wpadły na weekend do Lublina. Poszwendałyśmy się po mieście, odwiedziłyśmy Centrum Spotkania Kultur, poszłyśmy do Bosko na lody i zjadłyśmy super jedzonko w Koprze (szczerze polecamy!). Z braku zajęć postanowiłam też zrobić kilka zdjęć w domowym zaciszu i tym sposobem powstał wpis ze współpracą z ToSave, który mogliście zobaczyć tutaj. 





W październiku udało mi się zrobić trzy sesje - jedną rodzinną, jedną narzeczeńską i jedną na pamiątkę Chrztu Świętego Szymka, uwiecznić imprezę z okazji 25-lecia ślubu i wykonać reportaż na Chrzcie Świętym Mikołaja.
No, trochę siedzenia nad obróbką miałam !

Sesję rodzinną Dominiki i Kacperka mogliście już zobaczyć na blogu (kto nie widział - można nadrobić tutaj). Zdjęcia robiliśmy w Ogrodzie Saskim w Lublinie. Dominika postarała się o jesienny klimat - miała dynie, wrzosy i najfajniejszy gadżet dziecięcych sesji - bańki. Kacperek dzielnie pozował, choć momentami miał nas chyba dość i dużo lepsze od sesji, było zrzucanie dyń ze schodków. 

W nieco chłodniejszy dzień (ale na szczęście jeszcze przed zimnym i ulewnym tygodniem) udało mi się spotkać z Asią i Bartkiem na sesji narzeczeńskiej, którą zrobiliśmy w okolicach lubelskiego zamku. Wpis z ich sesją jest następny w kolejce, więc bądźcie czujni !




Oprócz typowych sesji miałam okazję uwiecznić rodzinne portrety po Chrzcie Świętym Szymka i myślę, że taka szybka sesja z członkami rodziny jest super opcją - nie wiem jak u Was, ale w mojej rodzinie zawsze wujkowie robią zdjęcia, tylko rzadko kiedy udaje się, żeby na zdjęciach byli wszyscy - w końcu ktoś musi te zdjęcia robić i zawsze jednej osoby brakuje. 
Z kolei pod koniec miesiąca uczestniczyłam w całej mszy i na przyjęciu z okazji Chrztu Świętego Mikołaja. Zawsze przy takich uroczystościach łapie mnie lekki stres - w końcu mam tylko chwilę na złapanie zdjęć z obrzędu, który się nie powtórzy. Na szczęście kościół był w miarę jasny, a do Chrztu przystępował tylko Mikołaj, więc miałam komfort, że nikt z przodu nie zasłoni najważniejszych osób.



Warto też wspomnieć o zakupie miesiąca, czyli o zewnętrznej lampie reporterskiej. Zaopatrzyłam się w lampę Yongnuo YN - 560 IV i choć ciągle uczę się, jak poprawnie błyskać, tak podniosła na pewno kilkukrotnie jakość moich zdjęć. Odczułam to zwłaszcza podczas imprezy z okazji 25-lecia ślubu, na której fotografowałam w nocy, przy słabym świetle. Niestety wstawię tu tylko kilka ujęć, które nie zdradzają za dużo, bo nie dostałam zgody na publikację tych zdjęć. 


Październikowe weekendy spędzałam w domu, co zaowocowało pełnymi folderami zdjęć Supła. Wiem, że go lubicie, więc zapowiadam mały spam na dole. Dodatkowo nasz Rektor dał nam tydzień wolnego z okazji listopadowych świąt i ostatnie dni miesiąca również spędziłam w domu, gdzie kończyłam obrabiać wszystkie zaległe sesje, ale w przerwach śmigaliśmy z piesełem na spacerki.
Dawno nie wrzucałam do podsumowań zdjęć z telefonu, więc dziś to nadrabiam - są dowody, że zaczęliśmy biegać, jest lampa, jest nawet Ramonka towarzysząca mi przy komputerze, no i są spacerki, a nawet moje selfie !








Na moim Instagramie (o tutaj!) wstawiałam też pierwsze efekty naszej sesji narzeczeńskiej, którą zrobił niezawodny Kamil Świderski. Jesteśmy pod wrażeniem, że można z nas zrobić modeli i nie wyglądamy na zdjęciach jak drewno (haha). Poniżej zostawiam Wam link do jego fanpage - śmiało możecie zostawić tam lajki !
Ze ślubnego update - wiem już w co ubiorę się TEGO  dnia - suknia zamówiona! Byliśmy też na pierwszej części nauk, a w weekend czeka nas kolejna. 

 



Nie wiem, czy jeszcze ktoś dotrwał do tego momentu,
ale te podsumowania to idealny moment,
żeby trochę więcej treści znalazło się we wpisach i po statystykach widzę,
że serio lubicie przeglądać te wpisy.

Dajcie znać, jak minął Wasz październik i jakie macie plany na listopad !


Pozdrawiam,
Takaszka


4 komentarze

Monika Pe. pisze...

Wspominałam już, że uwielbiam Twoje zdjęcia? Każdą sesję zawsze dokładnie śledzę i podziwiam! Tym razem nie było inaczej :) Aż przyjemnie się patrzy na te ciepłe fotografie z zacisza domowego! Oby listopad też był taki obfity w sesje, bo póki co pogoda zachwyca!

Annileve pisze...

Publikowane przez Ciebie sesje śledziłam na bieżąco :P
Uwielbiam psy, husky mają `specyficzną urodę` i bez wątpienia są bardzo fotogeniczne.. ale jest satysfakcja, jak się zrobi tyle fajnych, pożytecznych rzeczy, co? ;)

Zapraszam na mojego bloga

Kasiulek :3 pisze...

Przepiękne zdjęcia! :D Zauważyłam, że październik bardzo często jest miesiącem, gdzie każdy ma dużo pracy.
Pies jest cudowny.


swiatwedlugkasi.blogspot.com

Window of Fashion by Moni pisze...

Dużo się u Ciebie działo. Życzę Ci wspaniałego listopada. :)