INSTAGRAM - Prawdziwe życie, czy wyidealizowany światek ?


Hej wszystkim !


W ubiegłym miesiącu dość mocno zastanawiałam się, cóż począć z moim Instagramem. Najpierw podzieliłam konto na dwa osobne, potem zostałam przy jednym, znów podzieliłam i tak w kółko.. Już od jakiegoś czasu Instagram wyparł fanpage na Facebooku i wielu twórców przeniosło działalność właśnie na ten portal, tworząc - łatwe w odbiorze i dostępności - portfolio. Kilkaset milionów użytkowników korzysta z jednej aplikacji, a wiecie do czego to prowadzi? Mamy tam dosłownie wszystko...



Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy na insta wrzucało się zdjęcia robione tzw. kalkulatorem ? Nikomu to nie przeszkadzało, bo ekrany w ówczesnych smartfonach były dość małe, jak na dzisiejsze standardy. Biznes w aplikacji? Nikt o tym nie słyszał! Reklamowanie produktów za jedno zdjęcie i wspomnienie o tym na instastory? A gdzie tam ! 

I wiecie co? Trochę brakuje mi tego podejścia. Widzę za to pięćdziesiąte zdjęcie filiżanki z kawą, kolejne identyczne zdjęcia flatlay, ale z innej perspektywy, sponsorowane posty, chociaż autorzy zarzekają się, że sami to kupili, a identyczną kampanię widać na kilku innych profilach.







Zatem co mnie denerwuje na Instagramie?

Ciągłe zmiany w algorytmie doprowadzają wszystkich do szału, a mnie doprowadza do szału codzienne przypomnienie "kliknij i włącz powiadomienia o postach". Rozumiem, że komuś bardzo zależy na zasięgach, ale kurcze! Serio? Serio codziennie trzeba o tym wspominać? Nie mam nic przeciwko reklamom i współpracom - można poznać całkiem fajne produkty, a czasem dostać zniżkę. Ale nie rozumiem reklamowania wszystkiego - od produktów dla dzieci, po super hiper herbatki odchudzające, proszek do prania i zegarki DW (chociaż z drugiej strony bardzo mi się podobają !). I to wszystko na jednym profilu. Na profilu o wszystkim i o niczym. 




Ale jednak najgorsze jest tzw. follow-unfollow. Nic tak nie działa mi na nerwy, jak kolejna obserwacja od tej samej osoby, która trwa może dzień, może dwa i jeśli nie od-obserwujesz danej osoby, ona usunie Cię, a przy kolejnym dodanym zdjęciu, znów doda. Zazwyczaj blokuję takie profile, bo nie chce zaprzątać sobie tym głowy. 


Ja sama raz na kilka miesięcy robię czystki w moich obserwacjach, bo po takim czasie wiem, które konta mnie ciekawią, a które nudzą. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile obserwuję profili, które wrzucają tylko zdjęcia flatlay. Zdjęcia, które nie nudzą, nie wrzucają całych serii zdjęć tego samego kubka z kawą misternie ułożonego na stoliku, ale przesuniętego raz w lewo, raz w prawo. Dużo bardziej wolę konta, które wrzucają różne zdjęcia, ale spójne ze sobą w jakiś sposób. 










W tym wpisie możecie zobaczyć zdjęcia z mojego profilu, które szczególnie lubię. Nie są nadzwyczajne, każde jest z innej parafii, ale przywołują wspomnienia i lubię do nich wracać. Obecnie staram się przemycić trochę więcej fotografii na swoje konto, ale mieszam je dalej ze zdjęciami z telefonu. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale póki co mi się podoba. 


Dzielenie profilu na dwa - jedno konto prywatne, a jedno ze zdjęciami, które robię i często pokazuję na blogu - ostatecznie nie było dobrą decyzją. Musiałam pilnować, co wrzucam na oficjalnego, a co na prywatnego, a ja nie lubię żadnych ograniczeń. Nawet tych, które sama sobie narzucam w kwestii zdjęć. Także nie znajdziecie u mnie porządku, idealnie dopasowanej siatki i dobranych kolorystycznie serii. 

Instagram jest dla mnie dalej formą pamiętnika, do którego wrzucam zdjęcia przywołujące wspomnienia, ale łączę go z moją pasją, jaką jest fotografia. 







Nie zapominajmy, że na Instagramie wszystko powinniśmy brać z przymrużeniem oka. To, że ktoś pokazuje tylko określony kąt w domu, nie oznacza jeszcze, że ma super wykończone mieszkanie.  Widzimy tam masę szczęśliwych ludzi, jedzących codziennie śniadanie na mieście, pijących tylko kawę ze Starbucksa. Przecież nikt nie będzie dzielił się bałaganem, gorszym humorem, czy brzydko wyglądającą owsianką. Swoją drogą serio podziwiam ludzi, którzy zanim zrobią dobre zdjęcie, jedzą już zimny posiłek xD


Nie poruszę tu tematu hejtu i wtrącania niepotrzebnych nikomu uwag, bo z tym się osobiście nie spotkałam, ale obserwuje mnie kilka osób, które za każdym razem odpowiadają negatywnie w ankietach na instastory, a jednak dalej obserwują mój profil. Po co? Nie mam pojęcia...


Ciekawi mnie jakie macie zdanie na temat Instagrama. 
Używacie go tylko w celach prywatnych, macie tam swoje portfolio, a może budujecie swoją markę i współpracujecie z firmami?
Chętnie poczytam Wasze komentarze !


Pozdrawiam,
Takaszka


15 komentarzy

Unknown pisze...

Ja z kolei Instagrama nie mam i na razie skutecznie walczę z pokusą, aby takowego założyć. Żałuję, bo do osób, na których mi zależy muszę wchodzić przez zapisane linki albo wyszukiwarkę, ale wiem, że po założeniu uległabym presji i na siłę starała się wrzucać idealne zdjęcia z mojego idealnego życia. Tylko ono nie zawsze jest idealne, a chwile, kiedy naprawdę jest... lubię zachowywać dla siebie i przeżywać na 100% przez co nierzadko nie uwiecznię ich na zdjęciu. Ot takie moje przemyślenia. Wolę zdjęcia wywołane, które mam w ogromnej ramce na mojej kuchennej (a nie Instagramowej) ścianie. ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Marlena Pyszczek pisze...

Już dawno temu wypadłam z rytmu, jaki narzucają ludzie na instagramie i właściwie w cale mi to nie przeszkadza. :D Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś! Nie wiem jak to się dzieje, że ludzie są tak zaślepieni i za darmową herbatkę odchudzającą będą spamować nią przez tydzień. Szkoda tylko, że wartościowe profile tracą wyświetlenia przez ten przykry algorytm.

Łukasz Bier pisze...

Ja nie pokazuję życia - pokazuję raczej wyidealizowany świat .... lub po prostu to co chcę pokazac :P

Michalina | jakchcetomoge.pl pisze...

Mnie szczególnie bolą travel instagramy. Kiedy widzę perfekcyjnie umalowane dziewczyny ubrane w skrupulatnie wybrane outfity, wiecznie uśmiechnięte, jedzące kolorowe pływające śniadanie w basenie i kreujące w ten sposób wizję "podróżowania" to delikatnie mnie to boli. Bo ja w podróży maluję się raczej minimalnie (jeśli w ogóle), na wybór dodatków do stroju najzwyczajniej nie mam czasu, a oprócz tego wiem, że to podróżowanie to nie są wieczne fajerwerki. Z jednej strony szanuję poświęcenie tych dziewczyn (no mi by się nie chciało, leniwy człowiek jestem jednak), ale jednocześnie brakuje mi w tym wszystkim... autentyczności?

ispossiblee pisze...

Super spedzasz czas :)

Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com

Pauli Photos pisze...

mam podobne zdanie :)

Katarzyna Koziej pisze...

Zdjęcia wywoływane są super, ja mam w pokoju wszędzie ramki ze zdjęciami i lubię na nie patrzeć, bo przywołują wspomnienia :) Ja bardzo lubię Instagrama, to bardzo szybki przegląd wspomnień i łatwo wrócić do konkretnych chwil, ale to, co teraz się tam dzieje, coraz bardziej mnie odstrasza. Pozdrawiam również :)

Katarzyna Koziej pisze...

Oj tak, ja też się już w tym gubię. Nie mam nic przeciwko reklamom, jeśli są dopasowane do profilu, ale taki misz-masz wszystkiego i niczego, od razu zmienia moje postrzeganie danej osoby, która tak naprawdę "sprzedaje się" za kolejne darmowe fanty.

Katarzyna Koziej pisze...

Każdy pokazuje to, co chce pokazać :) Najlepiej widać to na memach typu "zdjęcie profilowe vs. zdjęcie na którym ktoś nas oznaczył" :D Ważne, żeby nie kreować wyimaginowanego, idealnego życia, bo takie profile nie są dla mnie wartościowe :)

Katarzyna Koziej pisze...

Racja, travel instagramy to też inna bajka :) Ale teraz już nikt nie kryje się z tym, że jedzie na wakacje porobić zdjęć na 2 miesiące z góry :) Mam takie samo podejście jak Ty, nie wyobrażam sobie siedzieć na plaży w pełnym makijażu, żeby tylko rozświetlacz było widać aż z galaktyki :D Jednak wolę już wziąć plecak i iść w góry i wyglądać jak ziemniak xD

Katarzyna Koziej pisze...

Cieszę się, że nie tylko ja to zauważam :D

Magda pisze...

Ototo! Ostatnio miałam podobne przemyślenia odnośnie instagrama i nawet zastanawiałam się, czy by nie rzucić tego wszystkiego w cholerę :D
Instagram to już od 4 lat jedna z moich najukochańszych aplikacji. Na początku był czas zbierania na nim wspomnień, później konto fotograficzne, a teraz jeszcze drugie konto podpięte do 2 bloga. Prowadziłam je sobie, nie zastanawiają się nad żadną "filozofią" instagrama, aż do zeszłego semestru na studiach, gdzie to miałam wcale nie zacny przedmiot o social mediach i zagłębiając się w politykę instagrama i próbując prowadzić konto pod jego "zasady", żeby było dobrze, ładnie i w ogóle fejm, straciłam całą frajdę z bycia tam. Hasztagi pod lajki, obs za obs, kom za kom... W pewnym momencie zachciało mi się autentycznie "r*ygać" od tego wszystkiego i zrobiłam sobie odwyk od Insta.
Teraz zapragnęłam wrócić, ale mając gdzieś większość głupich zasad, którymi kierują się osoby "popularne" i dodawać zdjęcia z mniej lub bardziej mądrymi hasztagami, nie martwić się o lajki, obserwatorów, ani o mega dokładną spójność siatki. Nie, Instagram ma być dla mnie, a nie ja dla Insta. I teraz, patrząc na zachowanie niektórych (i swoje trochę też), mega mnie śmieszy to życie pod Instagram... to jest mega głupie! Już nawet ostatnio, kiedy robiłam sobie porządek w obserwatorach, bo podobnie jak Ciebie, mega nudzą mnie zdjęcia kubka od herbaty z góry... okazało się, że osoby, które jak mi się zdawało obserwują mnie z ciekawości, przestały po tym jak ja cofnęłam obserwację! O losie, co się dzieje z tymi ludźmi! XD
PS. Przepraszam, za tak długi i chaotyczny komentarz, ale musiałam w końcu gdzieś to napisać XD
PS2. Twój Instagram bardzo mi się podoba i mega go lubię przeglądać, bo właśnie jest spójny, ale różnorodny i pokazuje prawdziwe życie! :)
Pozdrawiam Cię Kasiu cieplutko! <3

Katarzyna Koziej pisze...

Dziękuję kochana ! :) Ja też zdecydowanie wolę różnorodne konta. Ten wpis miał być z myślą o wylewaniu swoich żali, więc super, że jest taki długi :) Mnie ogólnie ciekawi prowadzenie SM i zasady promocji, ale nie akceptuje takich zachowań jak follow-unfollow itd. Idealnie napisałaś, że Instagram ma być dla nas, a nie my dla niego ! :) To zdanie idealnie podsumowuje cały ten wpis ;)

Anja Fotografia pisze...

Mam te same spostrzeżenia co Ty i to samo mnie drażni...
I niestety mam wrażenie, że era instagrama będącego miejscem archiwizowania ulotnych chwil i łapania momentów przeszła już do historii, teraz to raczej tablica lansu i ogłoszeń, jedno wielkie targowisko ;)
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że świat social media właśnie taki stan rzeczy popiera i promuje. Bo czyje konta są najbardziej pokazywane, reklamowane i wybijane do góry przez algorytmy? Właśnie te wyidealizowane i sztuczne. Konta pokazujące prawdziwe życie nie mają szans w tym idealnym instaświecie ;)

A co do moich kont, to mam dwa: jedno do prezentowania zdjęć z sesji a drugie lifestylowe gdzie jednak nie tworzę sztucznego świata w jednym kolorze tylko pokazuję to co w danym momencie mi w duszy gra lub po prostu wpadło mi w oko lub ręce i mam ochotę pokazać to światu. I tak, często jest to kubek ale tak się składa, że jestem kubko-maniaczko-zbieraczką i lubię je też fotografować ;) ale moje ujęcia zdecydowanie różnią się od tych, o których piszesz, przynajmniej w mojej ocebie ;)

Sebastian pisze...

Niema co ukrywać. Instagram to świat kreowany, tworzymy go z pewnym zamysłem, powinien do czegoś służyć, nawet jeżeli robimy to nie świadomie, ale i tak robimy.